Chiang Mai – ile dni?

Chiang Mai to główne miasto północnej części Tajlandii. Jest ono bardzo popularne wśród wszelkiej maści turystów, od tych podróżujących z biurem podróży, poprzez turystów indywidualnych, na backpakersach kończąc. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem jest to świetna baza do zwiedzania północnej części Tajlandii. Ale ile dni przeznaczyć na zwiedzanie tej części Tajlandii? Zapraszam do artykułu

Kiedy jechać na północ Tajlandii?

Pogoda na północy Tajlandii jest dosyć ustabilizowana, nie ma tam tak wyraźnej pory deszczowej jak na południu, zatem można śmiało powiedzieć, że każdy miesiąc jest odpowiedni na wyjazd do tej części Tajlandii.
Od Listopada do Kwietnia praktycznie nie pada, średnia opadów z tych miesięcy to od 1 do 8mm.
Od Maja do Października deszcz pada częściej, ale są to niewielkie opady, które raczej nie przeszkadzają w zwiedzaniu.
Gorzej zaś z temperaturami, bo od Marca do Maja średnia temperatura to około 38 stopni. W pozostałe miesiące około 30 stopni.
Osobiście polecam pojechać tak, by trafić na listopadowe święto Loy Krathong

Jak dojechać?

Istnieją trzy najpopularniejsze sposoby na dostanie się z Bangkoku do Chiang Mai:
1. Samolot – czas przelotu około 1,5h, cena biletu to około 200PLN jeśli się zarezerwuje odpowiednio wcześniej. Nie ma bezpośrednich połączeń z Europy oraz z Dohy i Dubaju, ale to zapewne kwestia czasu.
2. Autokar – na trasie z Bangkoku do Chiang Mai kursuje bardzo dużo autokarów, zwłaszcza tych jeżdżących przez noc. Istnieją różne typy autokarów, od takich typowych, które spotkamy w Polsce, poprzez klasę VIP, w której siedzenia możemy rozłożyć prawie do pozycji leżącej, do dyspozycji mamy system rozrywki pokładowej oraz poczęstunek. My jechaliśmy właśnie taką klasą VIP i bilet kosztował nas 120PLN. Czas przejazdu to około 9-10h
3. Pociąg – funkcjonują cztery pary pociągów łączące Bangkok z Chiang Mai.
– Pociąg dzienny numer 7, to pociąg InterCity posiadający tylko wagony klasy drugiej. Koszt przejazdu to 641THB. Odjazd z Bangkoku o 8:30, przyjazd do Chiang Mai o 19:30
– Pociąg nocny numer 109, odjazd o 13:45, przyjazd 4:05. Koszt od 231THB (trzecia klasa) do 761THB (wagon sypialny klimatyzowany, dolne łóżko).
– Pociąg nocny numer 51, odjazd 22:00, przyjazd 12:10. Koszt od 271THB (trzecia klasa) do 821THB (wagon sypialny, klimatyzowany, dolne łóżko).
– Pociąg ekspresowy nocny numer 13, odjazd 19:35, przyjazd 8:40. Koszt od 841THB (Platzkarta dolne łóżko) do 1453THB (wagon sypialny, pierwsza klasa, dolne łóżko)
– Pociąg Ekspresowy nocny numer 9, odjazd 18:10, przyjazd 7:15. Najbardziej komfortowy ze wszystkich. Kursują na nim wagony, które niegdyś jeździły po Japonii. Koszt od 1041THB (Platzkarta, dolne łóżko) do 1653THB (wagon sypialny, pierwsza klasa, dolne łóżko).

Chiang Mai w jeden dzień.

Samo Chiang Mai jest możliwe do zwiedzenia w jeden dzień, aczkolwiek trzeba dość mocno się sprężyć, zresztą moim zdaniem nie ma to sensu, bo północna część Tajlandii jest na tyle ciekawa, że warto zatrzymać się tutaj na dłużej.

W przypadku jednego dnia w Chiang Mai, na dobry początek, z samego rana proponuję pojechać do świątyni Wat Doi Suthep. Jest to najważniejsza świątynia na północy Tajlandii, wzniesiona na wzgórzu o tej samej nazwie. Można do niej dojechać ,,czerwonymi busami”. Warto poczekać aż w busie zbierze się komplet pasażerów, zazwyczaj nie trwa to długo.
Pierwsza świątynia została zbudowana w 1383 roku i był wielokrotnie przebudowywany.
Do świątyni prowadzą schody, jest ich 306, a trud podejścia (na szczęście w cieniu) wynagradza niesamowite piękno świątyni. Centralnym punktem świątyni jest złocona Chedi, w której złożono relikwie Buddy (według wierzeń Tajów). Koszt wstępu to 15THB.

Po zwiedzeniu tego niewielkiego kompleksu wracamy do centrum miasta, najlepiej podać nazwę jakieś miejscówki, byle nie ,,City Center”, bo w wyniku bariery językowej podwiozą Cię do ,,University”. Aczkolwiek też dość częstym sposobem jest wynajem takiego busa przez grupę osób (jeśli jej nie masz to po prostu czekasz z kierowcą do momentu, gdy taka grupa się zbierze) i umówienie się z nim, by czekał przy świątyni i odwiózł Was do centrum. Koszt takiego wynajem nie powinien przekroczyć 500THB za całego busa.

Gdy trafimy do centrum, warto popatrzyć na mapę w którym jest się miejscu i ustawić sobie jakiś plan zwiedzania. Ja tutaj tylko opiszę te miejsca, które warto zobaczyć. Wszystkie atrakcje znajdują się stosunkowo blisko siebie, więc zalecam przemieszczanie się pieszo, zwłaszcza, że ścisłe centrum jest po prostu urocze. W ogóle samo ,,stare miasto” trochę przypomina mi Kraków, znajdziemy tutaj cztery ,,bramy”, różnica jest taka, że zamiast murów mamy stawy z fontannami.

  1. Wat Chiang Man – najstarsza świątynia w Chiang Mai. Jest to królewska świątynia, wzniesiona w 1296 roku. Wewnątrz świątyni, uwagę przyciągają liczne malowidła, zaś na zewnątrz chedi, które jest ,,podtrzymywane” przez 17 słoni.

  2. Wat Phra Singh – była najstarsza, to teraz jest największa świątynia w Chiang Mai. Cóż ja mogę powiedzieć, myślę, że zdjęcia pokażą wszystko. Przepiękna, ogromna świątynia. Uwagę przykuwa nie tylko duża ilość zdobień i pozłacane chedi (które na godzinę po wschodzie i godzinę po zachodzie tworzą zjawisko podwójnego słońca) przykuwają uwagę. W świątyni możemy zobaczyć figury woskowe, które przedstawiają mnichów i zrobione są z taką dokładnością, że w pierwszej chwili myślałem, że to prawdziwi mnisi. Wejście do kompleksu kosztuje 20THB.

  3. Wat Chedi Luang – jest to świątynia, która znajduje się dokładnie po środku miasta Chiang Mai. Słynie z największego (częściowo zniszczonego) chedi w północnej części Tajlandii. Według wierzeń, w środku chedi znajduje się duch chroniący miasto.
    Obecny kompleks jest rekonstrukcją Watu, który został zniszczony w 1545 roku przez trzęsienie ziemi.

  4. Bauak Hard Public Park – jest to uroczy park, znajdujący się w południowo-zachodniej części ,,starego miasta”. Miejsce idealne na chwilę odpoczynku. W parku znajdziemy staw, fontanny, pomniki, prowizoryczną siłownię i place zabaw. Dla mnie największą atrakcją była możliwość karmienia rybek pływających w stawie (tuż koło tego miejsca jest budka, w której możemy kupić specjalny pokarm)

  5. Pomnik założycieli miasta – bardziej ciekawostka niż atrakcja, aczkolwiek prawie na pewno będziecie tamtędy przechodzili. Pomnik przedstawia założycieli miasta Chiang Mai, są to: Mandrai, Ram Khamphaeng, Ngammuang. Plac jest również miejscem wszelkich ceremonii.

  6. Bazary – jeśli zostanie Wam trochę czasu proponuję wybrać się na któryś z bazarów. Osobiście byłem na dwóch, ale najciekawszym był niedzielny market, który znajduje się w centrum miasta, jest tłoczno, gwarno, ale można zjeść pyszne rzeczy i kupić czego tylko dusza zapragnie, od odzieży, poprzez pamiątki i elektronikę, na dziełach sztuki kończąc. Tylko pamiętajcie o najważniejszym. Targujcie się.

Chiang Mai w dwa dni.

Tego dnia proponuję z samego rana pojechać do Chiang Rai, zobaczyć to niewielkie, acz urocze miasteczko, z dwiema przepięknymi świątyniami. Co prawda odległość z Chiang Mai do Chiang Rai, wydaje się być dość niewielka, ale trzeba przebijać się przez góry, przez co czas przejazdu wydłuża się. Na zwiedzanie tego miasta proponuję przeznaczyć cały dzień.

Chiang Mai w trzy dni.

Rezerwat dla słoni. Północna część Tajlandii słynie z licznych rezerwatów dla słoni. Uważam, że pomimo, że taka wycieczka jest droga, to powinna być w planie każdego, kto jedzie do Chiang Mai. Jeżeli odpowiednio wybierzecie wycieczkę, czeka Was być może jedna z najpiękniejszych atrakcji w życiu. Więcej o rezerwatach dla słoni przeczytacie w tym artykule.

Chiang Mai w cztery dni.

Tego dnia proponuję wycieczkę w… Himalaje. Tak otóż najwyższy szczyt Tajlandii, Doi Inthanon znajduje się już w Himalajach. Być może brzmi nieco szalenie, ale nie martwcie się, na sam szczyt możecie dojechać samochodem. Mimo to uważam, że widoki i atrakcje w Parku Narodowym warte są poświęcenia całego dnia na taką wycieczkę. O tym jak zorganizować i nie przepłacić za taką wycieczkę przeczytacie w tym artykule.

Chiang Mai w pięć dni.

Tym razem coś dla miłośników trekkingu. Doi Suthep to nie tylko świątynia i wzgórze, to cały rezerwat, w którym możecie urządzić sobie mały trekking. W tej sytuacji warto przełożyć poranne zwiedzanie Doi Suthep w pierwszy dzień, na dzień w którym będziecie robić sobie trekking. My przeszliśmy się na szczyt Doi Pui. Nie jest to jakoś mocno męcząca wycieczka, ale warto mieć nieco orientacji w przestrzeni, by się nie zgubić, bo szlaki w niektórych miejscach są kiepsko oznakowane, a w zasadzie prawie wcale. Te trudy wynagradza las, w którym jest zupełnie inny klimat od tego, który znamy z polskich lasów.
Podczas powrotu do centrum, możecie wstąpić do ZOO, aczkolwiek akurat to sobie odpuściliśmy, ze względu na kiepskie opinie.

 

Chiang Mai w sześć dni.

Tutaj wchodzimy w strefę przeze mnie nie znaną. Poniżej będą atrakcje, o których czytałem, że warto, ale czas nie pozwolił na ich zwiedzenie.
Szóstego dnia z rana proponuję wybrać się do malutkiej, ale uroczej, górskiej miejscowości Pai. Największą atrakcją jest tam kanion oraz świątynia Chedi Phra That Mae Yen. Z kilku relacji, które czytałem wynika, że czeka Was, prawdopodobnie, najbardziej zakręcona droga jaką jechaliście.

Chiang Mai w siedem dni.

Wat Chaloem Phra Kiat – niesamowity kompleks świątynny, położony na wzgórzu. Czeka Was nieco dłuższa wycieczka i nieco bardziej skomplikowana logistycznie, by dostać się tam na własną rękę…. Chyba, że pojedziecie z lokalnym biurem podróży, wtedy zapłacicie dość dużo, ale nie musicie martwić się o logistykę.

Chiang Mai w osiem dni.

Wodospady Bua Tong. Są to wodospady znajdujące się na północ od Chiang Mai. Są one o tyle nietypowe, że powierzchnia, która jest pod wodą, jest na tyle chropowata, że… bez problemu można po niej się wspinać i to każdy, nawet nie wprawiony we wspinaczkę. Przy okazji tej wycieczki można również zaliczyć rezerwat tygrysów… chociaż opinie na ten temat są mieszane.

Podsumowanie

To tyle jeżeli chodzi o takie atrakcje ,,pewniaki”, które wszystkich prawdopodobnie zainteresują. Oczywiście pobyt na północy Tajlandii można śmiało przedłużyć nawet do dwóch tygodni, zwłaszcza jeśli ktoś jest miłośnikiem trekkingu, to taka opcja wydaje się być dość ciekawa. Warto zaznaczyć, że z Chiang Rai jeżdżą busy do Laosu, więc to też jest jakaś opcja.
Moim zdaniem północna część Tajlandii jest najciekawszą częścią tego kraju, w której, pomimo rosnącej popularności, nie widać jeszcze tak bardzo komercji jak ma to miejsce przykładowo na Phuket.
Sam myślę, ze wrócę tam jeszcze, chociażby ze względu na fakt, że jest tam sporo miejsc, które chciałbym zobaczyć.

Świat widziany oczami Krzysztofa Staszkiewicza

%d blogerów lubi to: