Pieniny na weekend

Pieniny, jedno z najpiękniejszych pasm górskich w Polsce. Miejsce to, ze względu na sprawny dojazd od strony Krakowa, Nowego Targu i Nowego Sącza oraz liczne atrakcje na miejscu, stanowi jedno z najlepszych miejsc wypadowych na weekend w górach. Dziś zapraszam na artykuł,  w którym opiszę jak przyjemnie można spędzić czas w tym paśmie. Skupimy się zarówno na dwudniowym, tradycyjnym weekendzie, jak również wydłużonym do trzy lub nawet czterodniowego weekendu.

Dzień 1 – Pieniny Środkowe

Pierwszy dzień naszej wycieczki musimy zacząć wcześnie rano, bowiem będzie to bardzo intensywny dzień z licznymi atrakcjami. Tego dnia skupimy się na Pieninach Środkowych, czyli najsłynniejszej części, w skład której wchodzą wszystkim znane i lubiane Trzy Korony i Sokolica.

Trzy Korony

Po dojeździe do Krościenka nad Dunajcem, musimy odnaleźć żółty szlak turystyczny. Jego początek ma miejsce przy rynku w Krościenku nad Dunajcem. Jeśli będziecie mieli problem z jego znalezieniem, to możecie sobie wklepać w Google Maps ulicę ,,Trzech Koron”. To właśnie w tym miejscu zaczyna się podejście na przełęcz Szopka.
Po minięciu ostatnich zabudowań wchodzimy do Pienińskiego Parku Narodowego. Park Narodowy został założony w 1932 roku i nie obejmuje on całych Pienin, a tylko Pieniny Środkowe.
Tuż przy wejściu do Parku Narodowego znajduje się odbicie szlaków, zielony idzie w kierunku Sokolicy, my zaś kontynuujemy podejście szlakiem żółtym. Parę minut później mijamy kolejne odbicie szlaków. W tym miejscu warto zrobić sobie przerwę. Jest to miejsce, w którym swój biznes rozkręciła pewna babuszka sprzedając sery i kompot. Polecam zakup, jeśli akurat traficie na tą osobę.
Po posileniu się ruszamy dalej. Czeka nas przyjemne podejście na przełęcz Szopka.

Tam w końcu można powiedzieć sobie ,,Chwała Bogu”, czyli drugą nazwę tej przełęczy. Ta druga nazwa wzięła się podobno z tego, że turyści zmęczeni trudami podejścia (tutaj zapewne chodzi bardziej o podejście od strony wsi Sromowce Niżne) często wykrzykiwali te słowa. W tym miejscu czeka na nas pierwszy piękny widok Tatr, tak więc sugeruję kolejną, niedługą przerwę.
Na przełęczy opuszczamy żółty szlak, który schodzi do Sromowców. Od tej pory, aż do końca dnia będziemy trzymali się niebieskiego szlaku, którym zaczniemy zdobywać ostatnie 200m wysokości. Nie jest to długie podejście, bowiem trwa ono około 45min.
W końcu trafiamy na kolejkę do kasy biletowej. Trzeba bowiem pamiętać, że wstęp na Trzy Korony i na Sokolicę jest płatny. Kosztuje 5PLN. Bilet obejmuje wstęp na oba szczyty, nie ma możliwości zapłacenia połowy ceny za wstęp tylko na Trzy Korony lub Sokolice.

Ostatnim etapem podejścia jest przejście platform zwieszonych nad przepaścią i w końcu jesteśmy na szczycie Trzech Koron. Trzy Korony to właściwie pięć wierzchołków. Okrąglica (982m n.p.m.), na której stoisz, to najwyższy wierzchołek, Płaska Skała (950m n.p.m.), Nad Ogródki (940m n.p.m.), Pańska Skała (920m n.p.m.) i Niżnia Okrąglica (902m n.p.m.) z której to pierwotnie podziwiało się widoki.
A jest co podziwiać, bowiem ze szczytu roztacza się widok 360 stopni. Co za tym idzie widać nie tylko całe Środkowe Pieniny, wraz z przełomem Dunajca, ale również: Podhale, całe pasmo Tatr, Gorce (pasmo Gorca, Lubania i Turbacz), Beskid Sądecki (Pasmo Radziejowej i częściowo pasmo Jaworzyny), Pieniny Spiskie, Małe Pieniny, a w przypadku dobrej widoczności dostrzeżemy wierzchołek Babiej Góry.

Zamek Pieniński

Po zejściu z Trzech Koron kontynuujemy naszą wycieczkę niebieskim szlakiem. Gdy opuścimy platformę proponuję skręcić w prawo udając się w kierunku Zamku Pienińskiego (743m n.p.m), to znaczy jego ruin. Legenda głosi, że zamek został wybudowany przez Bolesława Wstydliwego w 1287 roku, po to by chronić swoją żonę Kingę podczas najazdu Tatarów. Istnieje również legenda, że w ruinach zamku ukryty jest skarb. Pierwszy szlak do zamku został poprowadzony w 1894 roku. Dziesięć lat później, to jest w 1904 roku została zbudowana Pustelnia, w której w 1924 roku zamieszkał Wincenty Kasprowicz. Niestety pustelnia spłonęła w 1949 roku. Niegdyś w tym miejscu szlak odbijał jeszcze dodatkowo na grań Zamkowej Góry (799m n.p.m.), jednak ten został zamknięty w 1995 roku.

Kontynuujemy nasze zejście niebieskim szlakiem. Na przełęczy Wyrobek (713m n.p.m) ponownie łączymy się ze znanym nam żółtym szlakiem i po chwili mijamy babuszkę i skręcamy w prawo, zgodnie z przebiegiem niebieskiego szlaku. Po drodze dochodzi do nas zielony szlak, którym możemy minąć dość nieprzyjemny odcinek między Czerteżem, a Czertezikiem, po czym dochodzimy do odbicia szlaku na Sokolicę.
Po krótkim podejściu jesteśmy na szczycie Sokolicy (747m n.p.m). Nazwa szczytu (nazywanego także Sokolą Percią) pochodzi od tego, że niegdyś na szczycie gniazdowały Sokoły. Północe stoki porośnięte są lasem jodłowo-bukowym, a na szczycie możemy podziwiać reliktowe sosny. Niestety ta najsłynniejsza została uszkodzona przez śmigłowiec podczas jednej z akcji ratunkowych. Także zdjęcie w artykule jest już historią.
Widok tym razem mamy ograniczony, możemy podziwiać głównie przełom Dunajca, Tatry, część Trzech Koron i niewielką część Małych Pienin.

Po zejściu z Sokolicy, skręcamy w prawo, schodząc stromo w dół. Po 20min zejścia dochodzimy do brzegu Dunajca i klops. Brak przejścia, no więc ubieramy stroje kąpielowe i przeprawiamy się na drugi brzeg.. Nie no a tak na poważnie, to w okresie letnim przeprawę przez rzekę zapewnia łódka. Cena przeprawy to 3PLN. Następnie wzdłuż brzegu idziemy sobie wygodnym chodnikiem i po chwili trafiamy do Szczawnicy Niżnej.
Przejście całego szlaku powinno Wam zająć niecałe pięć godzin.

Trasa:
Żółty Szlak: Krościenko Nad Dunajcem, Rynek – Przełęcz Szopka
Niebieski Szlak: Przełęcz Szopka – Trzy Korony – Zamek Pieniński – Sokolica – Szczawnica Niżna.

Spływ przełomem Dunajca

Po dojściu do Szczawnicy Niżnej proponuję odszukać przystanku busów. Zapewne od razu będzie czekał tam bus z napisem ,,Spływ Dunajcem”. Przyznam uczciwie, nie wiem ile teraz koszą za przejazd na przystań w Sromowcach. Standardowo bus rusza jak będzie miał komplet pasażerów.
Istnieją dwie opcje spływu: Do Szczawnicy trwający około 2:15h i trwający pół godziny dłużej spływ do Krościenka nad Dunajcem.
Spływ do Szczawnicy kosztuje 55-57PLN normalny (w zależności od sezonu) i ulgowy (dzieci do 10-tego roku życia) 29-34PLN. Do Krościenka nad Dunajcem spływ jest droższy o 14PLN w przypadku biletów normalnych i 17PLN w przypadku ulgowych.

Spływ Dunajcem jest atrakcją unikalną w skali światowej. Nigdzie indziej nie spotkacie czegoś takiego. Pierwsze spływy odbyły się w 1832 roku i trwają nieustannie (z wyjątkiem sezonu zimowego i złych warunków rzecznych, czytaj zbyt wysoki lub zbyt niski stan Dunajca, no ale to chyba oczywiste). Obecne tratwy nie różnią się nadto od tratw pierwotnie używanych. Jedna tratwa mieści 12 osób, w tym dwóch flisaków. Sam spływ jest czymś genialnym, jest to okazja do podziwiania szczytów, na których byliśmy parę godzin temu. Dodatkowo flisacy non stop opowiadają różne historie i legendy związane Pieninami. Przy odrobinie szczęścia Wasze gardła czeka test… Test śpiewania. Bowiem, gdy ja uczestniczyłem w spływie, to w spokojniejszych momentach flisak zaczynał nucić jakąś piosenkę, a pasażerowie szybko to podchwytywali. Jakie to były piosenki? To już moja tajemnica.

Po zakończeniu spływu proponuję odpocząć przed następnym dniem.

Dzień 2 – Małe Pieniny

A dzień drugi zaczniemy od tego, że musicie dostać się w okolice kolejki na Palenicę (722m n.p.m.). I tutaj macie dwie opcje, albo idziecie stromo pod górkę, albo wyjeżdżacie wyciągiem. Wyjazd kosztuje 13-15PLN (w zależności od sezonu) za bilet normalny i 10-12PLN za bilet ulgowy (dzieci powyżej 4 roku życia, uczniowie, studenci i osoby powyżej 65 roku życia). Kolejka otwarta jest od 9 rano i proponuję być tam przy pierwszych wyjazdach. Po wyjeździe lub po wyjściu na Palenicę można skorzystać jeszcze z super atrakcji, jaką jest zjeżdżalnia grawitacyjna. Koszt jednego zjazdu to 8PLN, 5 zjazdów 30PLN i 10 zjazdów 45PLN.

Ale dość tego rozpieszczania, idziemy w góry. Na początku nie szukajcie nadto szlaku, bo to nie ma sensu, po prostu musicie zrobić podejście na Szafranówkę (742m n.p.m) po stoku narciarskim. Jak już będziecie na szczycie, to tam będzie znak i od tej pory należy trzymać się niebieskiego szlaku, który przez większość trasy będzie Was prowadził po granicy Polsko-Słowackiej. Prawie, bo pod Huściawą (748m n.p.m.) szlak odbije kawałek od granicy, dołączy tam do nas również żółty szlak.
Po chwili będzie czekać na Was dylemat, bowiem możecie iść zgodnie ze szlakiem, koło Bacówki, gdzie będziecie mogli nabyć świeże oscypki, ale możecie też pójść wydeptaną, dość stromą ścieżką na Wysoki Wierch (898m n.p.m.).
A dlaczego? A dlatego, że czeka Was przepiękny widok zarówno na Tatry, jak i na Beskid Sądecki, Gorce i Pieniny Środkowe. A jeżeli chcielibyście zarówno podziwiać widoki, jak i zjeść oscypka, to proponuję zejść tą samą trasą, nieco ścinając zbocze w prawo i będziecie przy bacówce.

Kontynuujemy nas spacer wzdłuż granicy, podziwiając widoki, po prawej Tatry, po lewej Beskid Sądecki. Jednocześnie możecie tutaj spotkać pasące się owce i przepiękne psy pasterskie, które są tak przyzwyczajone do turystów, że Wasz widok ich nie zdziwi. Co najwyżej podejdą, poniunchać, czy nie macie jakieś kiełbaski w plecaku. No i pomimo, że akurat te psy same z siebie Wam nic nie zrobią, to jednak ich nie drażnijcie, ani tym bardziej nie dotykajcie owieczek bez wyraźnej zgody bacy i bez jego opieki.

Po paru minutach trafiamy na rozejście, szlak prowadzi dalej wzdłuż granicy, a ja proponuję zejście do Schroniska pod Durbaszką (848m n.p.m.), gdzie możecie się posilić i odpocząć. Jest to też miejsce, w którym można spokojnie wycofać się ze szlaku i drogą dojazdową można zejść do Jaworek.
Gdy już odpoczniemy, musimy wrócić na szlak, przez co czeka nas niedługie podejście, niedługie, ale nieco mozolne. Czeka nas teraz ciekawy odcinek, który prowadzi na Wysoką. Niewiele osób kojarzy, że to właśnie ten szczyt jest najwyższym szczytem Pienin. Jest on wyższy o niecałe 70m (1050m n.p.m.) od Trzech Koron. Nim jeszcze tam dojedziemy to wejdziemy do rezerwatu Wysokie Skałki. Musicie przygotować się na dwa strome podejścia i zejścia (jedno można ominąć dość wyraźnie wydeptaną ścieżką).

W końcu dochodzicie do rozejścia pod Wysoką (963m n.p.m.) Macie tutaj dwie opcje, albo idziecie na szczyt, albo OSTROŻNIE schodzicie szlakiem w dół. W pierwszym przypadku czeka Was strome podejście na szczyt, trochę po skałkach, trochę po schodkach. Po wyjściu na Wysoką czeka Was przepiękny widok.
Wyjście na szczyt i zejście odbywa się tym samym szlakiem, przez co w tym miejscu może tworzyć się kolejka. Plusem tego, że trzeba cofnąć się do rozejścia, jest fakt, że jeżeli, któryś z członków ekipy nie będzie miał ochoty wyjść na szczyt, może spokojnie na Was poczekać na rozejściu.

Dlaczego napisałem o tym, by zejście z rozejścia pod Wysoką na Polanę pod Wysoką  pokonywać ostrożnie. Powód może wydawać się trochę przesadzony, ale niemal zawsze jest tam bardzo mokro i błotnisko, co przy dużej liczbie osób na szlaku powoduje poważne problemy z przyczepnością, nawet w górskich butach. Na szczęście ten odcinek jest bardzo krótki.
Na Polanie pod Wysoką (946m n.p.m.)  czeka na Was jeszcze jeden wybór. Otóż możecie teraz schodzić zielonym szlakiem przez Wąwóz Homole do Jaworek, albo pójść dalej niebieskim szlakiem do przełęczy Rozdziela , skąd zejdziecie żółtym szlakiem przez Białą Wodę do Jaworek.

Wąwóz Homole

Jeżeli wybierzecie pierwszy wariant, czyli wariant krótszy, wtedy aż do Jaworek trzymacie się zielonego szlaku. Początek szlaku nie jest może nadto ciekawy, od takie tam zejście, po drodze możecie jeszcze zahaczyć o Szałas ,,Bukowinki” (694m n.p.m), który jest przy stoku narciarskim. Można tam złapać trochę oddechu i coś zjeść.
Druga część zejścia jest już dużo ciekawsza, bo wchodzicie do przepięknego Wąwozu Homole, w którym to potok Kamionka tworzy przepiękne kaskady, mini wodospady, a my raz po raz przechodzimy kładkami nad tym potokiem. Nazwa wąwozu pochodzi od ruskiego słowa ,,homoła”, ,,gomoła”, które oznaczają obły, bezrogi i nawiązują do kształtu doliny. Zejście Wąwozem nie zajmuje dużo czasu, bo według oznaczeń to zaledwie pół godziny, ale gdy doliczy się do tego tryliony zdjęć po drodze, to zejście może wydłużyć się do godziny.
W przypadku, gdy wybierzecie ten wariant szlaku to przejście szlaku z Palenicy zajmie Wam (według oznaczeń) trzy i pół godziny (godzinę dłużej jeśli wychodzicie pieszo na Palenicę).

Trasa:
Żółty Szlak: Szczawnica (Palenica) – Szafranówka
Niebieski Szlak: Szafranówka – Durbaszka – Wysoka – Polana Pod Wysoką
Zielony Szlak: Polana Pod Wysoką – Jaworki

Biała Woda

W przypadku, gdy wybierzecie drugi wariant trasy, czyli dłuższy, po rozejściu na polanie, nadal trzymacie się niebieskiego szlaku. Jeżeli go zgubicie, to jest jeszcze alternatywa przejść wyjechaną drogą gruntową. Przejście do Przełęczy Rozdziela trwa niecałe dwie godziny, ale pomijając początkową część trasy, to cała reszta jest strasznie nudna i mozolna.
Dochodząc do Przełęczy Rozdziela, wchodzicie na dużą Polanę, w końcu można ponownie podziwiać widoki. Na przełęczy dochodzi do nas żółty szlak, który po chwili będzie odbijał w lewo do Białej Wody, a my wraz z nim.

Na początku czeka nas zejście do doliny. W rezerwacie czeka nas przyjemny spacer między przeróżnymi formacjami skalnymi, wzdłuż potoku. Najpierw Potok Brysztoński, a następnie potok Biała Woda.
Przejście tego wariantu szlaku zajmuje pięć lub sześć godzin, w zależności od tego czy wyjeżdżacie wyciągiem na Palenicę. Tak więc jest to już większy wysiłek, ale moim zdaniem warto.

Trasa:
Żółty Szlak: Szczawnica (Palenica) – Szafranówka
Niebieski Szlak: Szafranówka – Durbaszka – Wysoka – Polana Pod Wysoką – Przełęcz Rozdziela
Żółty Szlak: Przełęcz Rozdziela – Jaworki

Powrót do Szczawnicy i Krościenka zapewniają busy.
A w Szczawnicy w ramach wynagrodzeń za trudy, proponuję zjeść sobie tradycyjne lody ,,U Marysi”, ul. Główna 13. Są naprawdę świetne. Zaś dla smakoszy wód, proponuję udać się do Pijalni Wody, ale na ten temat się nie wypowiem, bo mnie to bardzo, ale to bardzo nie smakuje.
Kończymy naszą wizytę w Pieninach, czas wracać do domu… No chyba, że możecie wydłużyć sobie weekend, wtedy mam następujące propozycję.

Dzień 4 – Niedzica i relaks nad Jeziorem Czorsztyńskim.

Niedzica jest miejscowością słynącą z dwóch rzeczy. Zamku i zapory wodnej.
Po zaporze można przejść się za free, natomiast za wstęp do zamku trzeba zapłacić 19PLN (14PLN ulga). Jest to zamek zbudowany w 1325roku. Początkowo zamek był strażnicą granicy Polsko-Węgierskiej, następnie był luksusową rezydencją  Jerzego Horvathow. Podobno gdzieś w zamku ukryty jest skarb. Zamek brał udział w kilku produkcjach filmowych: w serialu telewizyjnym „Janosik” oraz „Wakacje z duchami” oraz w filmie ,,Zamsta” na podstawie komedii Aleksandra Fredry. Odbywa się tutaj również akcja książki ,,Ciotka, licho i niedzickie zamczycho”. Obecnie w Zamku znajduje się hotel, restauracja i muzeum.

Źródło; https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Niedzica_Castle,_Niedzica-Zamek_village,_Nowy_Targ_County,_Lesser_Poland_Voivodeship,_Poland.jpg

Po zwiedzeniu zamku w Niedzicy, proponuję podjechać do zamku w Czorsztynie. Zamek w Czorsztynie zbudowany został w 1350 roku i podobnie jak ten w Niedzicy pełnił funkcję ochronną granicy. W 1795 roku zamek spłonął w wyniku uderzenia pioruna, a w 1992 roku Pieniński Park Narodowy przeprowadził remont konserwatorski zamku. Wstęp kosztuje 6PLN, dla uczniów, studentów, żołnierzy, rencistów i osób niepełnosprawnych 3PLN, a dzieci do lat 7 mogą zwiedzać zamek za darmo.
Ciekawą opcją jest rejs statkiem ,,Biała Dama” od zamku w Niedzicy do zamku w Czorsztynie. Dorośli płacą 4PLN za rejs, a za dzieci od 3 do 16 roku życia płaci się 1PLN mniej.

Po zwiedzaniu zamków, proponuję wybrać się na którąś z plaż nad Jeziorem Czorsztyńskim i zrelaksować się.

Dzień 4 – wycieczka rowerowa

W Szczawnicy funkcjonują wypożyczalnie rowerów i warto skorzystać z tej okazji, po to by przejechać się malowniczą drogą Pienińską. Trasa w jedną stronę liczy około 14km i możemy ją zacząć przy wyciągu na Palenicę. Następnie deptakiem, wzdłuż potoku Grajcarek należy kierować się w stronę Szczawnicy Niżnej. Tam skręcamy w lewo i cały czas trzymamy się czerwonego szlaku pieszego, po prawej stronie mając cały czas Dunajec, aż do Czerwonego Klasztoru. Jest to szlak pieszy, także należy jechać z rozsądkiem, by nikomu nie wyrządzić krzywdy.

Czerwony Klasztor jest już po stronie Słowackiej. Jego nazwa pochodzi od początkowo nieotynkowanych ścian, wykonanych z czerwonej cegły.
Budowa klasztoru zaczęła się w 1300 roku. W początkach XVw został doszczętnie zniszczony przez husytów i rabusiów. Po wielu wiekach funkcjonowania, w XIXw. Zaczął podupadać, a pożar, który wybuchł w 1907 roku doszczętnie spalił cały budynek. Pięćdziesiąt jeden lat po pożarze, odbudowa klasztoru została zakończona i został on udostępniony do zwiedzania.
Wstęp kosztuje 3 Euro, a dzieci poniżej 6 roku życia wstęp mają darmowy. Fotografowanie kosztuje 2 Euro.

Po zwiedzaniu klasztoru można podjechać do schroniska PTTK Trzy Korony i zjeść sobie coś smacznego, można też po słowackiej stronie, zjeść słynny ser smażony, a na wzmocnienie kupić Czekoladę Studencką.

Powrót do Szczawnicy odbywa się tą samą trasą, którą przyjechaliście.
A jeżeli nie chcecie jechać rowerem, to tą samą trasę możecie zrobić pieszo, przy czym od schroniska PTTK Trzy Korony udać się żółtym szlakiem przez Przełęcz Szopka do Krościenka nad Dunajcem.

Dojazd do Szczawnicy:

Z Krakowa: Droga S7 (Zakopianka) do miejscowości Lubień, następnie zjazd na drogę numer 968 w kierunku Mszany Dolnej. Następnie drogą numer 968 do miejscowości Zabrzeż, tam skręt w prawo na drogę numer 969 do Krościenka nad Dunajcem. W Krościenku skręt w lewo do Szczawnicy.
Z Nowego Targu: Droga numer 969 do Krościenka nad Dunajcem i dalej prosto do Szczawnicy.
Z Nowego Sącza: Droga numer 87 do Starego Sącza i tam skręt na drogę numer 969, którą dojedziemy do Krościenka nad Dunajcem, a następnie skręcając w lewo do Szczawnicy.

Z Krakowa, Nowego Targu i Nowego Sącza regularnie kursują busy do Szczawnicy. W okolicy nie ma żadnej linii kolejowej.

Świat widziany oczami Krzysztofa Staszkiewicza

%d blogerów lubi to: