Świt Babiej Góry

Jest połowa sierpnia, siedzę ze znajomymi przy ognisku po całym dniu pływania na windsurfingu, w pewnym momencie ktoś daje propozycje by we wrześniu iść na tzw. ,,Świt Babiej Góry”. Niecały miesiąc później pojawiliśmy się, o poranku na Babiej Górze.

Dzień pierwszy

Zaczęło się w sobotę, ok. 12 przyjechaliśmy do znajomych, którzy mają domek letniskowy w Zawoi, chwile po nas przyjechała jeszcze jedna znajoma rodzina.
Na dobry początek zjedliśmy obiad, chwile później, prawie wszyscy pojawiliśmy się na szlaku na małą rozgrzewkę przed tym co nas miało czekać w następnym dniu.
Pogoda była przyjemna, nie było ani zimno, ani nie było też upału, przez co spacer był bardzo przyjemny.
Po powrocie do domu ja, brat i dwóch naszych znajomych zajęliśmy się graniem w gry… nie, wcale nie komputerowe, a planszowe (da się? Oczywiście, że się da.)
Wieczorem zajadaliśmy się kiełbaskami z grilla i jedzeniem z kociołka. Później znów zajęliśmy się graniem w gry planszowe.
Wieczorem ok. 22:30 położyliśmy się spać.

Dzień drugi

Dzień drugi zaczął się dość wcześnie, o 2:45 rano  w nocy i tu zaskoczenie prawie wszyscy zdecydowali się iść na Babią Górę (wiadomo kilkuletnia dziewczynka nie może iść, więc musi z kimś zostać) no ale to nam bardzo pasowało, szybkie ubieranie, ,,poranna” toaleta, do samochodów i jazda do Krowiarek na szlak. Ok. 3:30 byliśmy na parkingu w Krowiarkach i tu kolejne zaskoczenie, prócz nas jest już mniej więcej 10 innych samochodów. Po lekkim szoku wyciągnęliśmy czołówki i latarki, i zaczęliśmy iść pod górę.
Na początek pogoda była przyjemna, niestety chwilę później złapała nas mgła, która jak się okazało zamierza towarzyszyć nam całe wyjście i prawie całe zejście z Babiej Góry.

Sokolica i odrobina optymizmu

Po ok. 1.5h wychodzenia dotarliśmy na pierwszy szczyt po drodze, Sokolice, która spowodowała, że wszystkim wróciła nadzieja na rozpogodzenie, bo owszem była mgła, ale na niebie było widać bardzo dużo gwiazd, a na dole było widać światła Zawoi. Momentalnie cała grupa przyspieszyła tempa, bo czas nas gonił, w końcu za nieco ponad 1h będzie wschód słońca.
Chwile później byliśmy już poza granicą lasu i czuć było, że jak wyjdziemy z kosodrzewin to złapie nas wiatr i chłód, i tak też się stało parę minut później, ale najpierw zaliczyliśmy jeszcze jeden szczyt Kępe.

Kępa i prawie koniec optymizmu

Gdy wyszliśmy na Kępe nasz optymizm powoli się kończył, a to dlatego, że mgła zasłoniła zarówno gwiazdy jak i światła Zawoi, zresztą widoczność była może na 30m, ale mimo to zostawała resztka optymizmu, w końcu Babia Góra to dość nieobliczalny szczyt i mieliśmy nadzieję, że ta mgła zostanie poniżej. Po krótkiej przerwie, którą zrobiliśmy by reszta grupy dogoniła naszą czwórkę, która zaczęła iść mocnym tempem, zaczęliśmy wychodzić z granicy kosodrzewiny, niedługo potem byliśmy na szczycie, który nie wiedzieć skąd ma dość dziwną nazwę, a mianowicie wyszliśmy na Gówniaka i tam schowaliśmy się za skałami, by poczekać na resztę grupy i ochronić się przed wiatrem.
Po ok. 10min ruszyliśmy dalej i następnym przystankiem była już Babia Góra, a po drodze pare mocniejszych podejść.

Świt, którego nie było

Ok. 6:00 byliśmy na Babiej Górze i tu kolejne zaskoczenie, niestety nie związane z pogodą, a z faktem, że na szczycie czekało już mniej więcej 30 osób, które tak samo jak my nie byli zadowoleni tym co pogoda urządziła, czyli mgłę, wiatr i chłód.
Wschód słońca miał być ok. 6:15 i faktycznie robiło się znacznie jaśniej, niestety mgła nie ustąpiła i po śniadaniu, i odpoczynku zaczęliśmy schodzić w dół.
Wraz ze spadkiem wysokości mgła zaczęła być coraz mniejsza, do tego stopnia, że na Kępie można było zobaczyć Tatry ( https://krzychosphotography.wordpress.com/2012/09/16/tatry/ )
O 8:30 zeszliśmy do Krowiarek, jak się okazało w odpowiednim momencie, bo na szlak zaczęło wychodzić coraz więcej osób, jeszcze tylko kupiliśmy oscypki przy parkingu i ruszyliśmy do Zawoi do domu.
W domu zaraz po ciepłej herbacie i śniadaniu parę osób postanowiło pójść spać, w tym ja.

Pomimo, że pogoda mogłaby być dużo lepsza, to uważam wycieczkę za udaną, na pewno jeszcze nie raz będę próbował wyjść na Świt Babiej Góry i zapewne również na inne szczyty.

Do zobaczenia na szlaku
Krzysztof Staszkiewicz 
 

Informacje

 

Szlak:

Czerwony: Krowiarki – Babia Góra 2h 30min
Zielony: Zawoja Markowa – Schronisko na Markowych Szczawinach 1h 15min
Czerwony:Schronisko na Markowych Szczawinach – Babia Góra 1h 50min
Żółty (Perć Akademików) Szlak dla doświadczonych turystów: Schronisko na Markowych Szczawinach – Babia Góra 1h 50min
Zielony:Jabłonka – Babia Góra 5h 30min

Dojazd:

Autobus: Z Krakowa do Zawoi, a później do Krowiarek
Samochód: Z Krakowa przez Sułkowice, Maków Podhalański do Zawoi i później w zależności jaki szlak się wybiera

Nocleg

Oprócz wielu noclegów w Zawoi można wybrać nocleg w Schronisku na Markowych Szczawinach. Cena od 24zł (gleba) do 51zł. Szczegóły

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Świat widziany oczami Krzysztofa Staszkiewicza

%d blogerów lubi to: